• Grupa PINO
  • Prv.pl
  • Patrz.pl
  • Jpg.pl
  • Blogi.pl
  • Slajdzik.pl
  • Tujest.pl
  • Moblo.pl
  • Jak.pl
  • Logowanie
  • Rejestracja

niebla

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
28 29 30 01 02 03 04
05 06 07 08 09 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 01

Strony

  • Strona główna
  • Księga gości

Archiwum

  • Lipiec 2011
  • Czerwiec 2011
  • Maj 2011
  • Kwiecień 2011
  • Marzec 2011
  • Luty 2011
  • Styczeń 2011
  • Grudzień 2010
  • Listopad 2010
  • Październik 2010
  • Wrzesień 2010
  • Sierpień 2010
  • Lipiec 2010
  • Czerwiec 2010
  • Maj 2010
  • Kwiecień 2010
  • Marzec 2010
  • Luty 2010
  • Styczeń 2010
  • Grudzień 2009
  • Listopad 2009
  • Październik 2009

Najnowsze wpisy, strona 7


< 1 2 ... 6 7 8 9 10 ... 12 13 >

.

dzisiaj dowiaduję się, że z mamą źle.... w pierwszej chwili wolnego czasu kieruję swoje kroki do Dominikanów... klęcząc przed grobem św. Jacka płaczę i proszę o pomoc....potem msza... wieczorem powrót do domu i impreza, na której udaję, że dobrze się bawię.... i w końcu w domu... chciałabym jutro obudzić się wiedząc, że to tylko zły sen....

tak bardzo potrzebuję duchowego mistrza, który nauczyłby mnie ufać w działania Boga....

potrzebuję kogoś bliskiego kto mógłby się mną zaopiekować....

potrzebuję stabilizacji, gdyż wiem, że to mamę zadowoliłoby....

ciężko :(

25 lipca 2010   Komentarze (2)

a small victory :]

tygodniowe szkolenie... we wtorek przyjezdza moj manager.... wieczorem ogadaja z chlopakami mecz, a ze jest to w barze blisko basenu, na ktory sie wybralam, wracajac przystaje na chwile przed telebimem, zeby zobaczyc jaki wynik...jako, ze basen jest w hotelu, nie susze sie w szatni tylko ide w mokrych wlosach i krotkich spodenkach do pokoju... i wieczorem mnie pyta, czy to ja wracalam z basenu... victory no. 1, zwrocil na mnie uwage...

na drugi dzien impreza.... robie makijaz, zdejmuje okulary, spinam wlosy...wchodze na sale udajac, ze go nie zauwazam, rozmawiam, ze znajoma i widze, jak on sie za mna odwraca i nie moze oderwac zwroku...no tak nigdy nie widzial mnie bez okluarow i w takiej fryzurze, a wygladam zdecydowanie lepiej... victory no. 2... pozniej siadam do chlopakow, gadam i dosiada sie on... kolo mnie... rozmawiamy, smiejemy sie, zaczepiam go i mimochodem mowie, w ktorym pokoju mieszkam, zeby w razie czego mogl mnie odstawic pod same drzwi, jesli znow sie spije... impreze konczymy o 3... kreci mi sie w glowie, ale potrafie samodzielne isc i mysle, w miare trzezwo...a mimo wszystko On odstawia mnie pod same drzwi... victory no. 3....

glupia jestem? tak jak najbardziej! nie, nie zamierzam rozpieprzac mu zwiazku, ale poczulam taka nic satysfakcji widzac, jak widzac mnie, nie moze oderwac wzroku ;) i tak fajnie by bylo, gdyby czasem pomyslal sobie o mnie...;) tyle mi wystarczy... to bedzie takie moje male zwyciestwo...

rozjazdow ciag dalszy, pojutrze skoro swit wyruszam nad nasze polskie morze... tym razem w celach stricte wypoczynkowych...i mam zamiar przez te kilka dni wysypiac sie, byczyc sie na plazy, pojechac na Hel, stanac na wydmie i poczuc wiatr we wlosach, i nie myslec o nikim ani o niczym innym....

a tymczasem zapraszam wraz z Toto w tle na spacer po Pradze odwiedzonej w ubiegly weekend...

 

kościół św Mikołaja

stare miasto

zegar sloneczny na wiezy ratuszowej

most Karola

widok ze wzgorza zamkowego na Prage o zmierzchu

i przepiekne wspaniale winnice

katedra

i okolice Lorety

12 lipca 2010   Komentarze (3)

w rozjazdach

przeżyłam w pracy... nawet nie wypytywałam co opowiadałam będąc pijana, jeszcze tylko czasami niektórzy mi to wypominają, ale nie jest źle... niemniej jednak nadal ostro szukam pracy... już mam dosyć zapierniczania po nocach...

następne tygodnie zapowiadają się w rozjazdach, w weekend Praga, czysto turystycznie, potem przeróżne szkolenia, projekty i w Polsce i za granicą, gdzieś tam przeplatane urlopami... i tak do końca sierpnia.. a potem chciałabym już na poważnie zmienić pracę... i nie zależy mi na awansie i podwyżce, co z tego, że wiem, że i jedno i drugie dostanę, skoro wiem, że już fizycznie nie daję rady tak pracować dzień w dzień po 16 godzin... i najlepsze są słowa managera, że przecież odbierzecie sobie te nadgodziny.... taaaa..... ciekawe kiedy, skoro mam grafik w pracy już szczelnie wypełniony do końca sierpnia... a do września to przy takim tempie pracy nie dożyję ;p

jak to mówią, byle do emerytury ;)

szczęśliwi ci, którzy maja wakacje;]

30 czerwca 2010   Komentarze (4)

don't want to know myself

pieknie pieknie.... nie che juz siebie znac, ani pokazywac sie nikomu w pracy na oczy...

wczoraj mielismy impreze firmowa, tak sie spilam, ze w polowie urwal mi sie film... najgorsze, ze pamietam jakies fragmenty, ze siedzialam z szefami przy lawce i cos im opowiadalam, ze szukam innej pracy... a potem kilka fragmentow powrotu busem... ja lezaca na kolanach managera, przytulajaca go i cos do niego mowiaca... pisalam jakis czas temu, ze podoba mi sie ktos, kogo niestety nie moge miec.. no i tak tak...to wlasnie on... wczoraj zbieral mnie do kupy, jak ja juz nie kontaktowalam....

agrrrhhhhh!!! glupia, glupia, glupia!!! juz nigdy nie wezme na imprezie firmowej alkoholu do ust... wstyd sie teraz pokazac w pracy:/

napisalam smsa, ze dziekuje za opieke, i ze nic nie pamietam... odpisal, ze chyba lepiej, zebym nie pamietala....

ze sie tak wyraze.. ja PIER....!

jedyny dobry moment tego wszystkiego, to te krotke przeblyski pamieci, kiedy leze w busie wtulona w niego i pytam dlaczego mna sie opiekuje itp...i on szepce do ucha, ze dlatego bo mnie lubi, glaszcze po glowie i kaze spac...   (prosze sobie nie wyobrazac ze cos z tego bedzie, bo on sie zeni za rok!!!)


w poniedziałek chyba zapadne sie pod ziemie nim wejde do biura....

NIGDY WIECEJ ALKOHOLU!!!!

18 czerwca 2010   Komentarze (5)

Bez tytułu

chyba w poprzednim wcieleniu byłam Hiszpanką, bo w tym kraju mimo, że tak odległym od Polski czuję się naprawdę dobrze... najchętniej przeprowadziłabym się tam na kilka lat...
góry i morze w jednym, do tego ciepły klimat, dobre wino i niezwykle sympatyczni ludzie...

coż w takim razie zapraszam na podróż po Katalonii... w tle razem z ATB


jedna z uliczek starej częsci miasta - Barrio Gotic

uliczka Barrio Gotic

na większości placów, które widziałam znajduje się pomnik lub fontanna...

i dalej stare miasto - wchodząc w odpowiednie uliczki człowiek czuje się jak w średniowieczu

Barcelona w oczach Gaudiego

 

widok z jednej z wież Sagrada Familia na miasto, w tle Morze Śródziemne

schody w Sagrada Familia

Park Guell - czyli typowo środziemnomorska roślinność

i słynna salamandra wiecznie oblegana przez turystów

Port Vell - jednej z bardziej luksusowych portów na całym wybrzeżu... swoją drogą ską ludzie mają tyle pieniędzy, żeby taaakkieee łajby kupić???

centrum olimpijskie na wzgórzu Montjuic

widok na Pl. Espania, znacznie ciekawszy widok jest w nocy kiedy fontanna tryska tysiącem barw


Montserrat - jak już nieraz wspominałam uwielbiam klasztory, więc i tego nie mogłam ominąć - klasztor Benedyktynów położony wśród przecudnych gór...po prostu zapiera dech w piersiach

 

i droga do jednej z kilku pustelni znajdujących się w górach

widok na klasztor z dorgi prowadzącej do Santa Cova

 

i wspomniany już wcześniej plac Espanya nocą

jednym słowem gorąco polecam, sprawdźcie bilety, ryanairem można naprawdę dolecieć tam za gorsze (nie żebym reklamowała tą latającą konserwę jak to niektórzy określają, ale skoro bilet tam i z powrotem wyniósł mnie znacznie taniej niż podróż nad polskie morze, to nawet nie ma się co zastanawiać)

14 czerwca 2010   Komentarze (5)
< 1 2 ... 6 7 8 9 10 ... 12 13 >
Niebla | Blogi